Weranda literacka

Wiosna - ach to ty !



    "Wiosna, wiosna, wiosna - ach to ty" -  nucę wraz z Markiem Grechutą. Wprawdzie nie mogę powiedzieć jak w piosence, że przyszła niespodzianie i wcześniej niż oczekiwałam, ale jest !! Na pewno zostanie. Jak co roku 1 maja odwiedziłam Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego. Umówiłam się z koleżanką na godzinę 11.00 i na szczęście nie było zbyt tłumnie, ale jak wychodziłyśmy około 13.00 to przy kasie stało ze sto osób.  Wrocławski Ogród Botaniczny jest czarownym miejscem, pełnym kwiatów, drzew i innej roślinności. Tak jak w ubiegłym roku, tak i w tym, wiosna bardzo  jest spóźniona. Wprawdzie pięknie kwitną całe zagony tulipanów, bzy i kasztany też zdążyły rozkwitnąć na matury, ale moje ulubione drzewo chusteczkowe (davidia chińska) ledwie wypuściła listeczki. Na kwiaty, urocze, oryginalne białe kwiaty, przypominające chusteczki -  trzeba będzie zaczekać.

    Parę dni temu byłam w Muzeum Narodowym na wystawie czasowej "Moda stanu wojennego". Minęło już tyle lat od tamtych traumatycznych wydarzeń, że mogę bez specjalnych emocji wrócić pamięcią do tamtych dni. Wystawa przebogata, mnóstwo eksponatów ze zbiorów muzeum i wypożyczonych od prywatnych osób. Wszystko to spięte tekstami umieszczonymi  na ścianach. Pamiętamy, że wówczas sklepy świeciły pustkami. Buty były na kartki, często nie do zrealizowania. Ale od czego pomysłowość i talent. Czego to ludzie wówczas nie nosili i jakie pomysłowe stroje potrafili  wykonać. Szczególne pole do popisu miały plastyczki, które szyły sukienki z prześcieradeł barwionych na różne kolory, malowały ręcznie w piękne wzory i sprzedawały je w galeriach. Były to małe dzieła sztuki. Nigdy wcześniej i nigdy później moda nie była traktowana jako obiekt sztuki. Kto umiał dziergać na drutach, ten nosił piękne wielobarwne swetry robione z wełny kowarskiej, czyli z resztek splątanych wełnianych odpadów pozostałych po przemysłowej produkcji dywanów w fabryce w Kowarach. Moja, nieżyjąca już, siostra miała talent do takich robótek i nosiła przepiękne swetry własnej roboty. Ja mam do dzisiaj błękitną kamizelkę, którą mi zrobiła.  Jest coś takiego, że niedostatki wyzwalają w człowieku mnóstwo inwencji, pomysłów. Oczywiście suknie, swetry i patchworkowe płaszcze uzupełniają na wystawie nakrycia głowy: berety, kapelusze, czapki ze sfilcowanego sukna. Są też stroje ślubne: garnitury panów (kupione w firmach pogrzebowych) i suknie pań z tetry i różnych innych materiałów zdobytych na wrocławskim targowisku starzyzną przy ul. Krakowskiej. Ubiory były niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju. Duża, imponująca wystawa,  warto ją zobaczyć.

    Gdy jak zwykle usiadłam z kawą w muzealnej kawiarence przyszło mi na myśl, że w trudnych czasach mojej młodości, gdy naprawdę trudno  było się  pięknie ubrać,  to jednak  nasze ulice, kawiarnie, sklepy - pełne były ładnie ubranych kobiet i mężczyzn. Gdy teraz patrzę na współczesną ulicę to widzę  plastikowe, pikowane kurtki  i wszechobecne spodnie, czasami dresowe ( co to za moda!), czasami zwykłe leginsy opinające często grube uda i łydki. Portki nosi każdy, i młody, i stary i ten kto wygląda w nich świetnie, i ten, kto wygląda w nich okropnie.  Teraz, kiedy można się pięknie, kolorowo ubrać,  na ulicy panuje bylejakość, szarzyzna; plastik, spodnie i różne wersje adidasów.

    No, ale przecież jest wiosna, zaczną się upały i na ulice wyjdą  piękne polskie dziewczyny w modnych, kwiecistych sukienkach, zamaszystych spódnicach, pokażą  zgrabne nogi i znowu świat nabierze uroku.

Ewa Semków
Warto przeczytać wywiad z Autorką:
https://www.kobieta50plus.pl/pl/styl-50-plus/wywiad-ewa-semkow

Zdjęcie: kwitnące drzewo chusteczkowe (davidia chińska) / Myrabella / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Dagmara 15/05/2023, 20:53

    Oj, nostalgicznie się zrobiło. Wiosna, wiosna ach ty! Życie płynie a my z nim!
    Jak zwykle sporo trafnych spostrzeżeń :)
    Ewo, a teraz czekam na lato!

  • Ewa Radomska 12/05/2023, 9:35

    Pamiętam też Ogród Botaniczny we Wrocławiu kiedy tam mieszkałam i umawiałam się z nieżyjącą już koleżanką na spacery! Cuda przyrody!
    A kobiece ubiory obecnie? Sama wciąż chodzę w spodniach... Natomiast w leginsach tylko po domu. Natomiast jestem w rozpaczy patrząc na kobiety w leginsach 120 kg + ... Serdecznie współczuję wtedy mężczyznom, że też to muszą widzieć!
    Ale ładny wiosenny artykuł! Człowiek budzi się do życia wraz z przyrodą!
    Serdecznie pozdrawiam !