Weranda literacka

Wtorek odszedł w niedzielę

Wtorek to malutki chomiczek. Swoje imię „Wtorek” dostał dlatego, że został kupiony w sklepie zoologicznym we wtorek. Ciągle nie wiedzieliśmy czy to „chłopczyk” czy „dziewczynka” stąd uznały dzieci, że skoro we wtorek zyskał u nich nowy dom więc niech na tą cześć będzie „Wtorek” .


Był drugim chomikiem po Kai. Kaja była dwa lata i dwa miesiące. Doczekała się wspomnień o sobie w postaci mojej książeczki dla dzieci „Z pamiętniczka małego chomiczka czyli od Mai do Kai i na odwrót”. Wydało ją Wydawnictwo Białe Pióro w roku 2020 i jeszcze do tej pory można ją kupić jako e'booka.  Kiedy odeszła  nastąpiła pustka, której od razu nie dało się zapełnić. Żal musiał się wypalić do końca.

Aż  przyszła pandemia COVID 19. Dzieci zaczęły zdalne nauczanie w domach, nastąpił zakaz wychodzenia, prawie panika co to będzie. I wtedy pojawił się Wtorek. Nagle pokój wnuczki Mai znów ożył, do domu weszła natura nie skażona niczym ze swoim prawami. Wtorek od razu zaczął organizację swojej klatki – tu chomikować będzie jedzonko, którego oczywiście mu nie będzie brakować w postaci najlepszych ziarenek, listków sałatki, plasterków marchewki, ale co natura przykazała tego należy się trzymać. W przeciwległym kątku będzie chomikowe WC – nigdzie indziej tylko tam będzie załatwianie swoich potrzeb. Gdzie miseczka z ziarenkami? Acha – już wiadomo gdzie z samego rana szybciutko dojść  na smakowite śniadanko i gdzie poidełko aby popić ożywczej wody. Ale nie samymi przyziemnymi sprawami się żyje! Oto wspaniała karuzela na której można przebierać łapkami w nieskończoność i bawić się co tchu! A tu huśtawka, no, no, niezły pomysł! A tu tunel – tu się wchodzi a tu wychodzi – świetna zabawa. Szczególnie w nocy bo kto w dzień śpi ten w nocy harcuje. A do spania też domek niczego sobie! Czyli wszystko co do życia potrzebne w tym rączki dziewczynki, ręce jej rodziców, które raz po raz wyciągają go z klatki i milutko do niego mówią – ciepłym głosem od którego oswaja swój pierwotny strach i staje się coraz bardzie ufny, nie ucieka, daje się głaskać po malutkiej główce...

I tak do domu znów wstąpiło nowe życie, które w tym dziwnym czasie niepewności odwracało uwagę od  groźnych prognoz, smutku, niepewności... Przez rok i dziewięć miesięcy  stał się domownikiem, członkiem rodziny, wniósł obowiązek  karmienia, zmiany trocin w klatce,  pamiętaniu o jego potrzebach za co odwdzięczał się  przywiązaniem i  zachowaniem  dodającym otuchy.

Odszedł w niedzielę 2 stycznia 2022. Cichutko.  Nikt nie spodziewał się. Co sobie myślał w tej ostatniej chwili? Nikt nigdy nie dowie się z jakimi myślami odchodzą zwierzęta...

Żegnaj malutki przyjacielu...

Ewa Radomska

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Zdzisława Wenska 09/01/2022, 10:02

    Takie zwierzątko małe ledwo wzbudzi naszą miłośc a już odchodzi... Miałam kiedyś kotkę, rasy brytyjskiej , śliczną, ale niespodziewanie odeszła mając 3 lata...Bardzo to przeżyłam. Papużki faliste były za to kilkanaście lat , chomiki tez, kilka, ale wtedy córki były dziećmi. Obecnie mam duże akwarium i hoduję skalary, Też kawałek przyrody, ale jak któraś rybka zdechnie bez problemu kupuję następną. Za duża odległość gatunkowa miądzy nami a rybkami. między nami . Pozdrawiam wszystich kochających zwierzęta i rośliny .

  • Isabel 07/01/2022, 19:50

    Smutek ogarnia nas gdy odchodzi mały domownik. Bo jak inaczej, czy to kot, pies czy chomik... to nasz przyjaciel, nasz towarzysz życia. Wszystko we Wszechświecie przemija... my też kiedyś przeminiemy.
    Takie to nasze życie...

  • Hanna Moreń-Skowrońska 07/01/2022, 12:16

    Osobom gustującym w podobnych klimatach polecam książkę " Dobra świnka, dobra" autorstwa Sy Montgomery. Dostarcza różnorakich wrażeń: można się wzruszyć, można wkurzyć, można znaleźć mnóstwo ciekawostek dotyczących relacji człowiek-zwierzę.

  • Jadwiga Śmigiera 06/01/2022, 7:56

    Takie małe zwierzątko potrafi wnieść wiele radości do świata dziecka.
    Rozumiem smutek Twojej wnuczki Mai, bo i moje wnuki straciły kiedyś dwa wesołe myszoskoczki.
    A i w moim domu była kiedyś bardzo mądra i piękna psinka o imieniu Lassie...

    Wzruszająco napisane, szczególnie zakończenie