Kask ochroni głowę, ale nie portfel.
To ważne szczególnie teraz, gdy zaczynają się wakacje, kiedy wypadków jest najwięcej w całym roku. Od 3 czerwca dzieci i młodzież do 16. roku życia muszą jeździć w kasku. Tyle że kask chroni głowę, nie portfel. W Polsce rowery i standardowe hulajnogi elektryczne nie mają obowiązkowego OC, więc po potrąceniu pieszego, uszkodzeniu telefonu czy zderzeniu z innym rowerzystą rachunek może trafić bezpośrednio do sprawcy albo jego rodziców. Dane z raportu Balcia Insurance są alarmujące: młodzi są na to kompletnie nieprzygotowani, a w praktycznych umiejętnościach ubezpieczeniowych zdobyli zaledwie 25 punktów na 100.
To najbardziej niebezpieczny okres w roku
Policyjne dane pokazują, że problem najmocniej kumuluje się w sezonie letnim. W 2025 roku użytkownicy hulajnóg elektrycznych uczestniczyli w 1158 wypadkach, czyli o 406 więcej niż rok wcześniej. Od czerwca do września doszło łącznie do 649 takich zdarzeń, to 56 proc. wszystkich wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych w całym roku. Szczególnie widoczna jest grupa dzieci w wieku 7–14 lat: stanowiły one 33,7 proc. ofiar tych wypadków.
Rowerzyści uczestniczyli natomiast w 3425 wypadkach, w których zginęło 155 kierujących rowerami.
Kto zapłaci za rehabilitację poszkodowanego?
Nowe przepisy skupiają uwagę na kaskach, ale zdarzenie na drodze szybko przestaje być wyłącznie sprawą zdrowia. Jeśli młody kierujący potrąci pieszego, zderzy się z innym rowerzystą albo uszkodzi cudze mienie, pojawia się pytanie o odpowiedzialność finansową. W przypadku samochodu działa obowiązkowe OC komunikacyjne. Przy rowerze i standardowej hulajnodze elektrycznej takiego obowiązku nie ma, więc bez dobrowolnej ochrony koszty mogą zostać po stronie sprawcy albo jego rodziców. Przy szkodach osobowych mogą to być nie tylko koszty leczenia, ale też rehabilitacja, zadośćuczynienie i długotrwałe roszczenia.
Dobrze pokazuje to sprawa ze Słupcy, o której policja informowała w listopadzie 2025 roku. 13-latek jechał hulajnogą elektryczną pod prąd ulicą jednokierunkową i na przejściu dla pieszych nie ustąpił pierwszeństwa mężczyźnie, który doznał poważnych obrażeń. Sąd rodzinny uznał, że chłopak umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, i zakazał mu prowadzenia hulajnóg elektrycznych. To ważna konsekwencja wychowawcza, ale nie zamyka drugiego problemu: kto pokryje ewentualne koszty leczenia, rehabilitacji i roszczeń cywilnych?
Brak obowiązkowego OC - większa rola edukacji
Właśnie tu zaczyna się problem, który pokazuje raport Balcia Insurance „GenZ Insurance Literacy Index”. Młodzi Polacy nie odrzucają ubezpieczeń - większość rozumie, że są ważne. Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba tę wiedzę przełożyć na codzienną sytuację: pożyczony rower, wakacyjny przejazd hulajnogą, potrącony pieszy albo przypadkowa szkoda wyrządzona innej osobie.
W ogólnym indeksie wiedzy ubezpieczeniowej młodzi Polacy uzyskali 47 punktów na 100. To najlepszy wynik wśród badanych krajów, ale nadal poniżej połowy skali. Największa luka pojawia się między teorią a praktyką: w obszarze wiedzy młodzi osiągają 66 punktów, ale w praktycznych umiejętnościach już tylko 25 punktów. Najlepiej widać to przy pytaniu o szkodę wyrządzoną innej osobie: tylko 21 proc. młodych Polaków poprawnie wskazało OC w życiu prywatnym jako polisę, która może pomóc, gdy uszkodzimy cudzy telefon, rower albo inne mienie.
- Nowe przepisy słusznie zwracają uwagę na kaski, ale bezpieczeństwo na rowerze czy hulajnodze nie kończy się na ochronie głowy. Wypadek może mieć też konsekwencje finansowe, o których młodzi często w ogóle nie myślą. W Polsce nie ma obowiązkowego OC dla rowerów i standardowych hulajnóg elektrycznych, więc jeśli nie ma przymusu, musi działać edukacja. Nasz raport pokazuje, że ta edukacja jest pilnie potrzebna, bo młodzi rozumieją sens ubezpieczeń, ale gubią się wtedy, gdy trzeba zastosować tę wiedzę w realnym życiu - mówi Szymon Grzybczyk, Head of Marketing w Balcia Insurance.
Młodzi chcą prostych odpowiedzi, nie ubezpieczeniowego słownika
Raport Balcia pokazuje też, dlaczego sama świadomość nie wystarczy. 82 proc. młodych uważa ubezpieczenia za ważne, ale wielu z nich nie czuje się pewnie przy wyborze konkretnej ochrony. Do tego dochodzi nieufność: 45 proc. młodych obawia się, że ubezpieczyciel będzie unikał wypłaty. Dlatego Gen Z potrzebuje prostych odpowiedzi: co działa, kiedy coś zniszczę, kiedy zrobię komuś szkodę i co muszę sprawdzić, zanim wsiądę na rower lub hulajnogę.
Przed wakacjami do listy „kask, światła, sprawne hamulce” warto więc dopisać jeszcze jeden punkt: odpowiedzialność finansową. Bo wakacyjna swoboda na dwóch kółkach może skończyć się nie tylko otarciem kolana, ale też rachunkiem, którego młody człowiek zupełnie się nie spodziewał.
O raporcie
Raport „GenZ Insurance Literacy Index” został przygotowany dla Balcia Insurance przez niezależną firmę badawczą RAIT. Badanie przeprowadzono metodą ankiety online wśród osób z pokolenia Z w wieku 13–21 lat z Polski, Łotwy, Estonii i Litwy. Na każdym rynku przebadano po 750 respondentów, łącznie 3000 osób. Na potrzeby raportu opracowano Indeks Wiedzy o Ubezpieczeniach w skali od 0 do 100, obejmujący wiedzę, praktyczne kompetencje oraz postawy wobec ubezpieczeń.














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.