Rynek 50 plus

Seksturystyka

Czy współczesne kobiety 50 plus są gotowe na to, by rozpocząć egzotyczny romans i z równą łatwością go… zakończyć?
SEKSWAKACJE – CZY TO COŚ… DLA MNIE?
Jak twierdzą socjologowie oraz właściciele biur podróży, wyjeżdżanie na seks wakacje to już bardzo popularna forma rozrywki. Potwierdzają to panie, które na forach dzielą się swoimi wrażeniami czy obdzielają radami. Po ich przeczytaniu można zadać sobie pytanie – skoro seks wakacje to tak fascynująca sprawa, to może i ja spróbuję…? Co sprawia, że taki „wypoczynek” tak nas kusi i na co musimy uważać, by nie zmienił się w koszmar?

MŁODA, STARSZA, SZCZUPŁA CZY PRZY KOŚCI – A WSZYSTKIE PIĘKNE
Oczywiste jest, że w przeżywaniu seks wakacji liczy się przede wszystkim fizyczna, cielesna przyjemność. Ale zwrot „przede wszystkim” oddaje trochę miejsca także innym aspektom takiej rozrywki. A jest ich całe mnóstwo – chociażby wpływ przygody seksualnej na poczucie swojej wartości. Jak twierdzą doświadczone panie, pobyt w Egipcie czy Tunezji sprawia, że czują się one jak boginie – nie ma znaczenia cellulit, kilka kilogramów za dużo czy wiek – tutaj każda kobieta jest adorowana, tak jak często nie była… nigdy. I to kusi, nęci, w końcu ciągnie do powrotu.

Pytanie jednak, co sprawia, że kobieta, która do tej pory przestrzegała sztywnych norm zachowań, często także w sferze seksualnej, dla której seks jest ściśle związany z miłością i czułością, nagle daje się porwać zupełnie nowej znajomości, odkrywając przy tym nieznaną sobie odwagę i… bezprecedensowość? Według specjalistów, wpływ ma na to szczególny klimat wakacji. Już stawiając pierwszy krok w nowym kraju, zakładając luźny strój zamiast garsonki, chłonąc atmosferę radości i odmienności miejsca, stajemy się kimś innym – na chwilę. Zgadzamy się na drinki, bo nie musimy myśleć o jutrzejszym dniu w pracy. Flirtujemy, bo jest to coś oczywistego, naturalnego, bo robią tak wszyscy. Gdzieś tam po drodze mamy jednak świadomość upływającego czasu i konieczności powrotu do sztywnych norm naszych zachowań, wymagającej, poukładanej codzienności. Jeśli ktoś sądzi, że dzięki temu łatwiej o rozsądek – jest w dużym błędzie. Rodzi się chęć korzystania „ile się da”, wyciskania przyjemności z każdego dnia i każdej chwili. Nie ma czasu na konwenanse – jeśli pójdziemy z kimś do łóżka dzisiaj a nie za dwa dni, to mamy więcej przyjemności. I tyle.

ZUPEŁNIE BEZ KONSEKWENCJI?
To tylko pozory. Psychologowie ostrzegają przed skutkami takich działań – oczywiście ostrzeżenia te w różnym stopniu dotyczą różnych kobiet. Jeśli, dla przykładu, mamy panią świadomą swoich potrzeb i – co ważne – ograniczeń romansu, wróci ona wypoczęta, zrelaksowana i zdecydowana wyjechać za rok. Będzie postrzegała swoje doświadczenia według tego, czym one są – jednorazową przygodą. Żadnej tęsknoty, żadnego żalu czy pretensji – zamiast tego pełna świadomość swojej „niewyjątkowości”, mimo zapewnień ognistego kochanka. W takim układzie zagrożenia nie ma, bo wszyscy wiedzą, o co chodzi. Gorzej, że taki układ nie zdarza się tak znowu bardzo często.

Jeżeli na seks wakacje wyjeżdża kobieta, dla której bycie adorowaną, rozpieszczaną i ubóstwianą jest zupełną nowością, istnieje pewne ryzyko, że wróci ona pokaleczona emocjonalnie. Wszelkie próby wkładane w tłumaczenie sobie, że to tylko przygoda, spełzają na niczym, bo w głowie wciąż huczy: „Jesteś jedyna”, „kocham Cię”, „nigdy nie spotkałem takiej kobiety”, czy „czekałem na Ciebie całe życie”. Powrót do pracy wydaje się karą, a uderzająca codzienność – katorgą. Jeśli do tego taka pani jest mężatką, „zwykły” mąż, ze swoimi znanymi całe lata wadami, brzuchem i ślepotą na nasze wdzięki wydaje się być największym nudziarzem, zaczyna drażnić, irytować. Co dalej? Depresja? Niekoniecznie, ale z pewnością długotrwałe przygnębienie. Ciągłe powracanie myślami do tego, który w tym czasie zakochał się na śmierć już czterokrotnie. Nadzieja na telefon, na sms, marzenia o tym, że on stanie w drzwiach i rzuci Tunezję dla nas. Przesadzone? Nic z tych rzeczy – zakochana kobieta jest w stanie wyobrazić sobie dzień z życia swoich jeszcze nie poczętych dzieci, a co dopiero takie „drobnostki”.

JECHAĆ, CZY NIE JECHAĆ? – OTO JEST PYTANIE
Nie jest możliwe przewidzenie swoich reakcji na tak nową sytuację. Nawet panie, które twierdzą, że doskonale zdają sobie sprawę z dużych ograniczeń i jasnych zasad egzotycznego romansu mogą wpaść w sidła własnych słabości i ciężko znosić długie miesiące po wakacjach. A może się z tym nie zgadzacie? Czy współczesne kobiety 50 plus są gotowe na to, by rozpocząć egzotyczny romans i z równą łatwością go… zakończyć?

Karolina Wojtaś

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Maly 12/09/2026, 17:20

    Witam czy są chętne kobiety popisac

  • basia 24/06/2013, 10:45

    jedne są gotowe drugie nie i nie trzeba wyjeżdżać do Egiptu żeby rozpocząć "egzotyczny" romans.
    A kobieta 50+ jeżeli uwierzy w bajery w Egipcie czy Tunezji jest trochę "ograniczona".

  • re6eli0 24/06/2013, 6:33

    ryzyk-fizyk, kto nie ryzykuje - ten nie ma ;)