Luiza Jałowiecka: „Jeszcze nie jestem nawet na półmetku życia. I jestem strasznie ciekawa, co mnie czeka!”
Sama mówi, że jeszcze kilka lat temu miała poczucie, że wszystko, co najlepsze, już przeżyła. Dziś ma tyle pomysłów, że nie nadąża z ich realizacją. Warto zajrzeć: https://kobiecaprawda.pl/
Kobieta50plus.pl: Jak zrodził się pomysł, aby działać na rzecz kobiet dojrzałych?
Luiza Jałowiecka: Jak większość rzeczy w moim życiu - z potrzeby serca. A właściwie z potrzeby pomocy samej sobie.
Kilka lat temu przechodziłam naprawdę trudny okres. Miałam jakieś 46– 47 lat, mieszkałam jeszcze w Krainie Szeptów, miejscu, które sama stworzyłam i które przez lata dawało mi ogromną radość.
Z zewnątrz wszystko wyglądało całkiem nieźle. Miałam swoje miejsce, swoją pracę, mnóstwo wolnego czasu. Pracowałam głównie w weekendy, więc od poniedziałku do czwartku mogłam robić właściwie wszystko albo nic.
I co?
I nic.
Budziłam się rano ciężka, bez ochoty na cokolwiek. Snułam się po domu, szukając jakiegokolwiek zajęcia. Rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność, przestały mnie cieszyć. Nawet spacery wokół ukochanej Krainie Szeptów pozbawione były przyjemności. Nagle to nie było już miejsce, w którym chciałam być, tylko miejsce, w którym miałam poczucie, że MUSZĘ siedzieć.
Najbardziej wkurzały mnie wtedy wszystkie dobre rady.
„Odpuść, wszystko się ułoży”.
„Przestań tyle myśleć”.
„Wszechświat cię prowadzi i wszystko będzie tak jak powinno”.
Czyli jak? Srety pierdyty!
Kompletnie nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nigdy wcześniej tak się nie czułam. Nie wiedziałam, czego chcę i nie miałam pomysłu na siebie.
A przecież byłam nauczycielką jogi, znałam ajurwedę, skończyłam szkołę coachingu. Miałam mnóstwo narzędzi, żeby przyjrzeć się sobie, a mimo to nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi.
I wtedy zaczęłam się zastanawiać, ile jest takich kobiet jak ja.
Kobiet, które mają już za sobą kawał życia, doświadczenie, wiedzę, często całkiem dobrze poukładany świat, a mimo to pewnego dnia budzą się i myślą: „No dobra i co teraz?”.
Zaczęłam coraz więcej czytać, szukać, rozmawiać z kobietami. I okazało się, że nie jestem w tym osamotniona.
Bo dojrzałość to przecież nie tylko zmarszczki i menopauza. To również zmieniające się potrzeby, relacje, sposób patrzenia na siebie, na własne ciało i na to, czego jeszcze chcemy od życia.
Mamy dziś mnóstwo programów, które uczą nas, jak realizować cele, rozwijać biznes, planować, działać. Sama z takiego programu korzystałam i bardzo dużo mi dał.
Ale mam wrażenie, że czasem pomijamy jeden bardzo ważny moment.
Kobieta mówi: „Chciałabym…”. I zaraz pojawia się „ale”.
Ale jestem za stara. Ale co ludzie powiedzą. Ale czy mi wypada? Ale może już za późno?
I zaczynamy sobie tych „ale” zbierać całkiem pokaźną kolekcję.
A przecież właśnie teraz mamy za sobą tyle doświadczeń. Wiemy o sobie znacznie więcej niż 20 lat temu. Często mamy też więcej niezależności i możliwości.
Tylko co z tego, skoro ciągle odkładamy siebie na później?
I właśnie między innymi z tych pytań zaczęła rodzić się Kobieca Prawda.
Kobieta50plus.pl: Skąd czerpiesz inspiracje? Jak powstają tematy, którymi zajmujesz się w Kobiecej Prawdzie?
Luiza Jałowiecka: Z życia!
Z tego, co mnie spotyka, co mnie cieszy, co mnie drażni. Z własnych doświadczeń, ale też z rozmów z kobietami.
Czasami wystarczy jedno zdanie rzucone przy kawie, żeby nagle pojawił się pomysł na tekst albo temat do wspólnej rozmowy.
I ja to uwielbiam.
Zresztą sama jestem najlepszym przykładem tego, jak bardzo inni ludzie potrafią nam namieszać w głowie. W dobrym znaczeniu!
Pamiętam, jak pewnego grudnia jedna z dziewczyn goszczących u mnie w Krainie opowiedziała mi, że zapisała się na roczny program mentoringowy za 20 tysięcy złotych.
Pomyślałam: „Ale wariatka! 20 tysięcy za jakieś spotkania i rozmowy?”.
Miesiąc później sama zastanawiałam się, skąd wziąć te pieniądze.
Bo z ciekawości zapisałam się na bezpłatne spotkanie z tą mentorką. Chciałam zobaczyć, kim jest ta istota, której ludzie płacą takie kwoty.
I wiesz co? Po raz pierwszy od dawna poczułam, że może jeszcze czeka na mnie coś fajnego.
Kiedy później weszłam do tego programu, miałam wrażenie, jakbym po długim okresie suszy napiła się czegoś zimnego, buzującego, orzeźwiającego. To było takie wielkie wow!
Zaczęłam znowu uczyć się nowych rzeczy. Słuchałam, czytałam, robiłam notatki. Poznawałam kobiety, które miały własne pomysły, opowiadały o swoich projektach.
I nagle poczułam, że mój, zdawałoby się, wypalony gejzer pomysłów znowu się budzi.
Dzisiaj czasami nie nadążam za samą sobą. Jeszcze jednego pomysłu nie skończę, a już pojawia się następny.
I mnie to cholernie cieszy!
Nawet jeśli nie wszystko przynosi pieniądze. Nawet jeśli nie każdy pomysł uda mi się zrealizować.
Po prostu rajcuje mnie tworzenie.
I może właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie spotykanie innych kobiet. Bo nigdy nie wiadomo, która rozmowa, czyja historia albo zupełnie przypadkowe spotkanie uruchomi w nas coś nowego.
Kobieta50plus.pl: Czym właściwie jest Kobieca Prawda i co mogą znaleźć w niej kobiety, które trafiają do Ciebie po raz pierwszy?
Luiza Jałowiecka: Kobieca Prawda to społeczność kobiet dojrzałych, którą właśnie tworzę.
I bardzo zależy mi na tym, żeby to było takie nasze miejsce.
Nie kolejna przestrzeń, w której ktoś będzie nam mówił, jak powinnyśmy żyć, co powinnyśmy zmienić i jak zostać najlepszą wersją siebie.
Jezu, ileż lat można się starać być najlepszą wersją siebie?!
Ja chciałabym, żebyśmy mogły normalnie rozmawiać. O tym, co się z nami dzieje. O naszych ciałach, zdrowiu, emocjach, relacjach. O tym, czego mamy już serdecznie dosyć, ale też o tym, na co jeszcze mamy ochotę.
I żebyśmy nie kończyły każdej rozmowy na „fajnie byłoby kiedyś spróbować”.
Bo może właśnie warto spróbować teraz?
Na stronie Kobiecej Prawdy można znaleźć moje artykuły, osobiste przemyślenia, bezpłatne materiały i krótki, 2-minutowy test, który jest takim małym zaproszeniem do przyjrzenia się sobie.
Są też warsztaty i „Czas obok siebie”, czyli możliwość spędzenia kilku dni w Hiszpanii, bez wielkiego programu do odhaczenia, za to z czasem na rozmowy, odpoczynek i poznawanie nowych miejsc.
A teraz przygotowuję coś, na co sama bardzo się cieszę - Babskie pogaduchy.
Na początek chcę zebrać kilka kobiet, które przez 4 tygodnie będą spotykały się online i rozmawiały o tych wszystkich rzeczach, które od lat chodzą nam po głowie, ale jakoś nigdy nie możemy się za nie zabrać.
Roboczo nazwałam ten eksperyment „Jeszcze mi się chce!”.
4 tygodnie od „Kiedyś to zrobię” do „Spróbowałam!”.
Bez kolejnego kursu, bez miliona zadań domowych. Po prostu rozmowy, trochę wzajemnej inspiracji i jedna rzecz, której każda z nas spróbuje.
Może komuś zamarzy się nauka tańca, może podróż, może malowanie, a może coś, o czym jeszcze nawet nie pomyślała.
Jestem strasznie ciekawa, co z tego wyjdzie.
Bo marzy mi się społeczność, która naprawdę żyje. W której kobiety poznają się, wspierają, dzielą pomysłami, a z czasem zaczynają robić coś wspólnie.
I która nie istnieje tylko dlatego, że ja akurat coś opublikowałam w internecie.
Kobieta50plus.pl: Jakie są dziś Twoje marzenia?
Luiza Jałowiecka: Oj, ja mam sporo marzeń!
Moim największym marzeniem związanym z pracą jest stworzenie Kobiecej Prawdy właśnie jako żywej społeczności.
Takiej, do której kobiety będą chciały wracać. Nie dlatego, że muszą nad sobą pracować, coś naprawiać albo koniecznie się rozwijać.
Tylko dlatego, że dobrze im tam będzie. Że spotkają inne kobiety, że ktoś je zainspiruje, że same coś wymyślą. Że wreszcie zrobią coś, o czym od dawna myślały.
Chciałabym kiedyś zobaczyć, że kobiety poznane dzięki Kobiecej Prawdzie spotykają się również poza nią. Wspólnie gdzieś jadą, zapisują się na jakieś zajęcia, organizują coś swojego.
Że ta społeczność ma własne życie.
A prywatnie?
Marzy mi się dom w Hiszpanii, z ogrodem i widokiem na morze.
I chciałabym się wreszcie nauczyć surfować!
To jest właśnie jedna z tych rzeczy, które ciągle chodzą mi po głowie. I mam zamiar w końcu przestać o niej tylko opowiadać.
Bo inaczej sama sobie będę musiała powiedzieć: „Dziewczyno, ile można gadać?”.
Kobieta50plus.pl: Co chciałabyś powiedzieć kobietom, które mają poczucie, że wszystko, co najciekawsze, już za nimi?
Luiza Jałowiecka: Kochana, ja doskonale wiem, o czym mówisz. Sama jeszcze kilka lat temu miałam wrażenie, że wszystko, co najlepsze, już przeżyłam, zrobiłam i doświadczyłam.
Teraz to już właściwie pozostało mi tylko czekać na trumnę.
A miałam wtedy jakieś 47 lat!
To jest o tyle zabawne, że kiedy bardzo intensywnie zajmowałam się ajurwedą, postanowiłam sobie, że w zdrowiu, szczęściu i radości będę żyła do 120 lat.
Więc dzisiaj jeszcze nawet nie jestem na półmetku!
I chciałabym zaprosić kobiety do takiej małej zabawy w ciekawość, która mnie kiedyś pomogła.
Polega ona na tym, że budzisz się rano i myślisz: „Ciekawe, co fajnego mnie dzisiaj spotka?
Ciekawe, kogo poznam? Czego się dowiem? A może wydarzy się coś, czego w ogóle nie planowałam? Ciekawe.”
I wcale nie chodzi o to, żeby każdy dzień był pełen cudów i fajerwerków.
Chodzi o to, żeby nie zakładać z góry, że już wszystko widziałyśmy, wszystko wiemy i nic ciekawego nas nie czeka.
Bo skąd niby możemy to wiedzieć?
I jeszcze jedno.
Nie wszystko, co myślimy o sobie, musi być prawdą.
To, że myślę „jestem za stara”, nie oznacza, że naprawdę jestem za stara. To, że ktoś kiedyś powiedział mi, że czegoś nie wypada, nie znaczy, że ja mam się tego trzymać przez następne 30 lat.
Mamy w głowach mnóstwo przekonań, przyzwyczajeń, cudzych opinii, które po latach zaczynamy traktować jak własne.
A może warto czasami powiedzieć sobie: „No dobra, ale właściwie dlaczego nie?”.
Nie namawiam nikogo do burzenia starych zamków i stawiania w ich miejscu domów ze szkła.
Nie każda zmiana musi oznaczać rewolucję.
Czasami naprawdę wystarczy wyciągnąć z szuflady niepamięci coś, o czym dawno temu marzyłyśmy. Albo spróbować czegoś zupełnie nowego.
Najwyżej nam się nie spodoba.
I co z tego?
Ja w każdym razie jestem dzisiaj cała podekscytowana tym, co jeszcze fajnego może mnie spotkać.
I tego właśnie życzę każdej kobiecie. Żeby jeszcze jej się chciało. Żeby nadal była ciekawa.
Bo przecież tyle jeszcze może się wydarzyć.
Bardzo dziękujemy za udzielenie wywiadu.
Zdjęcie: Luiza Jałowiecka, z archiwum własnego.















Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.