Rynek 50 plus
Dojrzała kobieta – młody mężczyzna
Im różnica wieku staje się większa, tym i większych rumieńców nabierają wypowiedzi użytkowników Internetu
Nie trzeba dużo wysiłku, by na forach internetowych znaleźć gorące dyskusje na temat związku dojrzałej kobiety ze znacznie młodszym mężczyzną. Im różnica wieku staje się większa, tym i większych rumieńców nabierają wypowiedzi użytkowników Internetu. Przeciwnicy tego typu związków doszukują się w nich kompleksu Edypa, zwolennicy się bronią: „Prawdziwe uczucie nie pyta o wiek!”. Czy związek dojrzałej kobiety ze sporo młodszym mężczyzną ma szanse na przetrwanie?
GDY ONA MOGŁABY BYĆ JEGO MATKĄ…
Oczywiście w całym tym szumie nie chodzi nikomu o różnice rzędu trzech czy czterech lat, ale na przykład dwudziestu. Ona, powiedzmy czterdziestopięcioletnia i on – dwudziestopięciolatek. Albo ona po pięćdziesiątce, on po trzydziestce. Czy taki związek ma sens? Spory powstają wszędzie – nie tylko na forach internetowych, ale i w opiniach seksuologów. Warto posłuchać jednak najbardziej zainteresowanych – czyli tych, którzy w takich związkach są oraz tych, którzy się im sprzeciwiają.
„NATURY NIE OSZUKASZ”
U podłoża opinii tych, którzy zdecydowanie sprzeciwiają się sensowi takich związków, a przede wszystkim nie wróżą im niczego dobrego, leży najczęściej, jak to sami twierdzą – biologia, popęd seksualny. Bo bardziej odważni (by nie użyć innego słowa) twierdzą, że z prawdziwym uczuciem nie ma to nic wspólnego, a w takiej sytuacji można mówić tylko o niezdrowym pociągu młodego mężczyzny do opiekuńczości dojrzałej kobiety lub – i tu już można wprost nazwać to chamstwem – o trening seksualny partnera.
Kolejny argument przeciwników tego typu związków dotyczy dzieci. Jedna z użytkowniczek pewnego dużego, polskiego forum wypowiada się o sprawie następująco: „Związek jest od początku spalony. Dobra, on się zakochał. Nie wątpię w uczucie, bo i nie mam prawa (co nie oznacza, że rozumiem). Mija dziesięć lat związku. On ma trzydzieści, ona pięćdziesiąt. I co, chcecie mi powiedzieć, że nie obudzi się w nim pragnienie posiadania dziecka? Oczywiste jest, choćby z powodu ryzyka urodzenia dziecka z wadami, że ona się nie zdecyduje na ciążę. Więc po jakimś czasie on ją zostawia. Kobieta zostaje sama jak palec, a w tym czasie mogłaby znaleźć mężczyznę na całe życie. O co, możecie się kłócić, jest coraz trudniej, im więcej lat na karku”.
Inny powód protestów to domniemanie niedojrzałości mężczyzny, który wchodzi w związek z dużą starszą od siebie kobiety. Niedojrzałość ta łączona jest z chęcią nabrania doświadczenia – w dużej mierze seksualnego, po to by w przyszłości nie mieć żadnych problemów związanych z jego brakiem. W przyszłości, czyli w związkach z młodymi kobietami, którym można zaimponować.
Wrogowie związków dojrzałej kobiety z młodym mężczyzną podkreślają niedojrzałość takiego partnera także w innym kontekście – szukania opieki, troski i czułości, którą daje dziecku matka. Oczywiście według nich związek, który bazuje na tak nieprawidłowych fundamentach nie ma szans na przetrwanie. Mówi o tym inna użytkowniczka jednego z for: „Takie matkowanie może być fajne na początku, szybko jednak się nudzi. Dlaczego? Weźcie sobie taką parę po dwóch, trzech latach. Niedojrzałość i „szukanie mamusi” w partnerkach przekłada się często na niezaradność życiową. Ona ich utrzymuje, płaci rachunki, dba o „dorosłe” sprawy. Z czasem zaczyna ją to drażnić, bo przecież kobieta nie chce synka, tylko mężczyzny. Takiego, który nie tylko się pobije, bo ktoś nazwał jego kobietę tak, a nie inaczej, ale też takiego, który przyniesie wypłatę i pomyśli o zamianie mieszkania na większe”.
ZAKOCHANI: DLACZEGO MUSIMY SIĘ BRONIĆ?
Wiele internetowych dyskusji na temat omawianych związków kończy się za sprawą chamskich komentarzy ich przeciwników. Sami zakochani lub choćby ich sprzymierzeńcy tracą chęć do dyskusji, kiedy słyszą obrzydliwie przysłowia lub wulgaryzmy na swój temat. Podkreślają przy tym – o to właśnie chodzi, o dojrzałość. Dojrzały człowiek nie zachowuje się w taki sposób, szczenięcy, krzywdzący. Wiele z tych osób, obrażających nas na forach, to osoby po czterdziestce, po pięćdziesiątce. Czy zachowują się „jak przystało” na ich wiek, czy doświadczenia z ich życia przekładają się na tolerancję i rozszerzanie światopoglądu? Nie. I to jest podstawowy dowód na to, że dojrzałość człowieka nie zależy od wieku. Zależy od człowieka i bywa tak, że znacznie bardziej dojrzały jest dwudziestopięciolatek niż jego pięćdziesięcioletni kolega.
Zakochani w dojrzałych kobietach mężczyźni odpierają ataki, np. na temat atrakcyjności: „Śmieszy mnie, kiedy ktoś z góry zakłada, że tylko młode dziewczyny mogą stanowić być seksowne. Współczesne panie po czterdziestce, po pięćdziesiątce, to zadbane, eleganckie kobiety. Czasem wręcz emanują swoją kobiecością, świadomością swojego piękna. To klasa, której bardzo często brakuje młodziutkim dziewczętom. Oczywiście, przekłada się to na seks. Wybaczcie, ale nie podnieca mnie to, kiedy panienka zasłania nawet stanik, bo jest tak niepewna swojego ciała i tak bardzo się wstydzi. Namówienie ją na nową pozycję graniczy z cudem – a ja też nie mam ochoty o to błagać. Znacznie bardziej podniecająca jest kobieta, która jest świadoma swojej atrakcyjności, delikatnie nią kokietuje i doskonale bawi się w łóżku. To erotyczne porozumienie, którego nie da się sprowadzić do bardziej czy mniej jędrnych piersi.”
Także złowrogie przepowiednie pt „co będzie za 20 lat” zwolennikom takich związków wydają się mocno przesadzone. Mówi o tym kolejna użytkowniczka forum: „Właśnie o tym mówimy – dojrzałość. Ale niestety, jak widać, wszystko sprowadzane jest dalej do wyglądu. Jeżeli młodszy facet wiąże się ze mną, to dlatego, że pociąga go moja dojrzałość, mój styl, moja kobiecość. Nie skóra bez zmarszczek. I nie boję się, że kiedy tylko pojawi się kolejna nitka na moim czole, on z przerażeniem ucieknie. Bo to nie o to chodzi. A skoro już zresztą o cielesności mowa – nie rozumiem, dlaczego miałabym nagle za lat dwadzieścia stać się nie wiem jak bardzo nieatrakcyjna. Planuję nadal być zadbana elegancka i kobieca.”
PRAWDZIWE POWODY ROZPADANIA SIĘ ZWIĄZKÓW?
Idealnym podsumowaniem tego materiału niech jest ostatnia wypowiedź jednego z Internautów, dotycząca powodów rozpadania się związków dojrzałych kobiet i młodszych mężczyzn: „Wiecie, dlaczego te związki są bez szans? Nie dlatego, że partnerzy nie mogą wytrzymać ze sobą 20 lat – oni nawet nie mają szans, by tyle przetrwać Bo są zaszczute. Jego rodzice, jej i jego znajomi, obcy ludzie. Nawet co widać – Internet. Nie mają prawa być ze sobą szczęśliwi, bo ktoś na każdym kroku musi im przypominać, że nie podlegają pod znany, prawidłowy układ. I różne tego „macki” są przyczyną rozpadu związków, nie różnica wieku”.
A Wy? Jak sądzicie? Czy taki związek ma sens, czy jest raczej z góry skazany na porażkę? Zapraszamy do dyskusji.
Karolina Wojtaś
Zdjęcie www.sxc.hu/ juliaf
GDY ONA MOGŁABY BYĆ JEGO MATKĄ…
Oczywiście w całym tym szumie nie chodzi nikomu o różnice rzędu trzech czy czterech lat, ale na przykład dwudziestu. Ona, powiedzmy czterdziestopięcioletnia i on – dwudziestopięciolatek. Albo ona po pięćdziesiątce, on po trzydziestce. Czy taki związek ma sens? Spory powstają wszędzie – nie tylko na forach internetowych, ale i w opiniach seksuologów. Warto posłuchać jednak najbardziej zainteresowanych – czyli tych, którzy w takich związkach są oraz tych, którzy się im sprzeciwiają.
„NATURY NIE OSZUKASZ”
U podłoża opinii tych, którzy zdecydowanie sprzeciwiają się sensowi takich związków, a przede wszystkim nie wróżą im niczego dobrego, leży najczęściej, jak to sami twierdzą – biologia, popęd seksualny. Bo bardziej odważni (by nie użyć innego słowa) twierdzą, że z prawdziwym uczuciem nie ma to nic wspólnego, a w takiej sytuacji można mówić tylko o niezdrowym pociągu młodego mężczyzny do opiekuńczości dojrzałej kobiety lub – i tu już można wprost nazwać to chamstwem – o trening seksualny partnera.
Kolejny argument przeciwników tego typu związków dotyczy dzieci. Jedna z użytkowniczek pewnego dużego, polskiego forum wypowiada się o sprawie następująco: „Związek jest od początku spalony. Dobra, on się zakochał. Nie wątpię w uczucie, bo i nie mam prawa (co nie oznacza, że rozumiem). Mija dziesięć lat związku. On ma trzydzieści, ona pięćdziesiąt. I co, chcecie mi powiedzieć, że nie obudzi się w nim pragnienie posiadania dziecka? Oczywiste jest, choćby z powodu ryzyka urodzenia dziecka z wadami, że ona się nie zdecyduje na ciążę. Więc po jakimś czasie on ją zostawia. Kobieta zostaje sama jak palec, a w tym czasie mogłaby znaleźć mężczyznę na całe życie. O co, możecie się kłócić, jest coraz trudniej, im więcej lat na karku”.
Inny powód protestów to domniemanie niedojrzałości mężczyzny, który wchodzi w związek z dużą starszą od siebie kobiety. Niedojrzałość ta łączona jest z chęcią nabrania doświadczenia – w dużej mierze seksualnego, po to by w przyszłości nie mieć żadnych problemów związanych z jego brakiem. W przyszłości, czyli w związkach z młodymi kobietami, którym można zaimponować.
Wrogowie związków dojrzałej kobiety z młodym mężczyzną podkreślają niedojrzałość takiego partnera także w innym kontekście – szukania opieki, troski i czułości, którą daje dziecku matka. Oczywiście według nich związek, który bazuje na tak nieprawidłowych fundamentach nie ma szans na przetrwanie. Mówi o tym inna użytkowniczka jednego z for: „Takie matkowanie może być fajne na początku, szybko jednak się nudzi. Dlaczego? Weźcie sobie taką parę po dwóch, trzech latach. Niedojrzałość i „szukanie mamusi” w partnerkach przekłada się często na niezaradność życiową. Ona ich utrzymuje, płaci rachunki, dba o „dorosłe” sprawy. Z czasem zaczyna ją to drażnić, bo przecież kobieta nie chce synka, tylko mężczyzny. Takiego, który nie tylko się pobije, bo ktoś nazwał jego kobietę tak, a nie inaczej, ale też takiego, który przyniesie wypłatę i pomyśli o zamianie mieszkania na większe”.
ZAKOCHANI: DLACZEGO MUSIMY SIĘ BRONIĆ?
Wiele internetowych dyskusji na temat omawianych związków kończy się za sprawą chamskich komentarzy ich przeciwników. Sami zakochani lub choćby ich sprzymierzeńcy tracą chęć do dyskusji, kiedy słyszą obrzydliwie przysłowia lub wulgaryzmy na swój temat. Podkreślają przy tym – o to właśnie chodzi, o dojrzałość. Dojrzały człowiek nie zachowuje się w taki sposób, szczenięcy, krzywdzący. Wiele z tych osób, obrażających nas na forach, to osoby po czterdziestce, po pięćdziesiątce. Czy zachowują się „jak przystało” na ich wiek, czy doświadczenia z ich życia przekładają się na tolerancję i rozszerzanie światopoglądu? Nie. I to jest podstawowy dowód na to, że dojrzałość człowieka nie zależy od wieku. Zależy od człowieka i bywa tak, że znacznie bardziej dojrzały jest dwudziestopięciolatek niż jego pięćdziesięcioletni kolega.
Zakochani w dojrzałych kobietach mężczyźni odpierają ataki, np. na temat atrakcyjności: „Śmieszy mnie, kiedy ktoś z góry zakłada, że tylko młode dziewczyny mogą stanowić być seksowne. Współczesne panie po czterdziestce, po pięćdziesiątce, to zadbane, eleganckie kobiety. Czasem wręcz emanują swoją kobiecością, świadomością swojego piękna. To klasa, której bardzo często brakuje młodziutkim dziewczętom. Oczywiście, przekłada się to na seks. Wybaczcie, ale nie podnieca mnie to, kiedy panienka zasłania nawet stanik, bo jest tak niepewna swojego ciała i tak bardzo się wstydzi. Namówienie ją na nową pozycję graniczy z cudem – a ja też nie mam ochoty o to błagać. Znacznie bardziej podniecająca jest kobieta, która jest świadoma swojej atrakcyjności, delikatnie nią kokietuje i doskonale bawi się w łóżku. To erotyczne porozumienie, którego nie da się sprowadzić do bardziej czy mniej jędrnych piersi.”
Także złowrogie przepowiednie pt „co będzie za 20 lat” zwolennikom takich związków wydają się mocno przesadzone. Mówi o tym kolejna użytkowniczka forum: „Właśnie o tym mówimy – dojrzałość. Ale niestety, jak widać, wszystko sprowadzane jest dalej do wyglądu. Jeżeli młodszy facet wiąże się ze mną, to dlatego, że pociąga go moja dojrzałość, mój styl, moja kobiecość. Nie skóra bez zmarszczek. I nie boję się, że kiedy tylko pojawi się kolejna nitka na moim czole, on z przerażeniem ucieknie. Bo to nie o to chodzi. A skoro już zresztą o cielesności mowa – nie rozumiem, dlaczego miałabym nagle za lat dwadzieścia stać się nie wiem jak bardzo nieatrakcyjna. Planuję nadal być zadbana elegancka i kobieca.”
PRAWDZIWE POWODY ROZPADANIA SIĘ ZWIĄZKÓW?
Idealnym podsumowaniem tego materiału niech jest ostatnia wypowiedź jednego z Internautów, dotycząca powodów rozpadania się związków dojrzałych kobiet i młodszych mężczyzn: „Wiecie, dlaczego te związki są bez szans? Nie dlatego, że partnerzy nie mogą wytrzymać ze sobą 20 lat – oni nawet nie mają szans, by tyle przetrwać Bo są zaszczute. Jego rodzice, jej i jego znajomi, obcy ludzie. Nawet co widać – Internet. Nie mają prawa być ze sobą szczęśliwi, bo ktoś na każdym kroku musi im przypominać, że nie podlegają pod znany, prawidłowy układ. I różne tego „macki” są przyczyną rozpadu związków, nie różnica wieku”.
A Wy? Jak sądzicie? Czy taki związek ma sens, czy jest raczej z góry skazany na porażkę? Zapraszamy do dyskusji.
Karolina Wojtaś
Zdjęcie www.sxc.hu/ juliaf















Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Zuza 31/08/2014, 14:20
Zastanawiam się kto wymyślił jakieś ograniczenia wiekowe w związku dwojga dorosłych w/g prawa ludzi. W Konstytucji tez nie ma takiego zapisu . Dajmy ludziom żyć po swojemu . Ja znam małżeństwo gdzie jest 17 lat różnicy . Oboje już bardzo dojrzali i szczęśliwi , dalej prowadzają się za ręce .
calineczka 30/08/2014, 22:03
Robert, i co teraz z ta wspaniala kobieta?
calineczka 21/07/2014, 18:47
Mam 60 lat i nie biorę żadnych leków a do lekarzy chodzę w celach profilaktycznych. A jeżeli chodzi o zwiazki to żadnej recepty być nie moze. każdy jest inny, potrzebuje w związku czego innego .
Sabina 19/07/2014, 12:55
A jeżeli chodzi o rozpadanie się związków to nie zależy to od wieku ale od naszej inteligencji emocjonalnej z którą bardzo kiepsko, na ten moment w naszym społeczeństwie, w każdym wieku niestety i znaleźć sobie takiego partnera/kę z wysokim IE (bo IQ nie ma dla związku znaczenia!) nie jest łatwe a wręcz niemożliwe :) seks niestety ciągle plasuje się na 1/2 miejscu scali wartości w związku z czy kategorycznie się nie zgadzam :) i od lat staram się podnieść świadomość w społeczeństwie skąd biorą się problemy w związkach ale zainteresowanie marne. Jak tego nie pojmiemy to żadna recepta na zdrowy i trwały związek nie sprawdzi się .
Sabina 19/07/2014, 12:37
Osobiście nie jestem za związkami z bardzo dużą różnicą wieku ale jeżeli dla kogoś to nie problem to dla mnie problemu akceptacji takiej relacji też nie ma. Wiek w akcie urodzenia nie ma nic wpólnegl z tym jak wyglądamy fizycznie i jak czujemy się psychicznie. Wszystko zależy jak o siebie dbamy. Ja w tym roku kończę 60 lat i ani nie wyglądam ani nie czuję się, że jestem taka stara i wkurza mnie jak ludzie mówią, że w tym wieku to normalne nie mieć siły, źle się czuć, ciągle latać do lekarzy i wychodzić z apteki z siatkami jak z supermarketu! :) pomyślałam sobie, że też założę bloga, żeby obalić ten stary stereotyp i zmobilizować ludzi do dbania o siebie zawsze niezależnie od wieku.
mazury i dawno 08/07/2014, 14:38
Nie wie jakie są związki takie, wiem że można pogadać przed i po. Z taką kobietą, to i można choćby nawet milczeć. Z młodymi lepiej nie gadać, a milczeć nie potrafią. 29 i 43 (sama tak rzekła, ale fajnie że było więcej).
Amalia 01/07/2014, 22:22
Coz...ja nie mam celulitu, wiec nic z tego... ;)
guciu1 04/06/2014, 1:45
Jest jakas dojrzala spragniona 30 latka kobietka
mam wrazenie, ze wszystko pukladalo sie w mojej ukladance 22/05/2014, 14:53
zawsze sie zastanawialam jak sobie radza ludzie w zwiazku kiedy miedzy nimi jest spora roznica wieku. To chyba niezbyt ciekawe rozwiazanie. Ten chce tak, a ta chce tak. Zreszta w roznym wieku sa rozne chcenia. To chyba nie najlepsze rozwiazanie. :)
bea 22/05/2014, 12:40
w każdym wieku są kobiety atrakcyjne i nieatrakcyjne . gorzej z dojrzałymi facetami.
typ 17/05/2014, 10:48
Dojrzałe kobiety często są atrakcyjne. Wielu młodych mężczyzn lubi takie Panie. Widzę, że takie kobiety często świetnie się prezentują. Są takie co dbają o siebie i dobrze wyglądają.
anna 05/05/2014, 9:29
jestem w związku z młodszym o 15 lat męzczyzną, nie brałam go na powaznie i myslałam że to przelotny romans, po rozwodzie nie chciałam byc sama, a trwa to juz 10 lat i on planuje nadal przyszłośc ze mną, nie powiem było ciężko, jego rodzina mnie nie akceptowała ale nie zyje z jego rodziną, moje dzieci zareagowały nie najgorzej ale zawsze jest to ale, dzieci założyły swoje rodziny i mało je obchodzę, otoczenie cóż....wiejska rzeczywistośc....plotki, smiechy, oburzenie, już się tym nie przejmuje ale też nie prowokuje, nawet na spacery jezdzimy poza miasto, w związku jest róznie raz sielanka raz wojna ale żaden związek nie jest idealny, dlatego te wszystkie wpisy, dyskusje nie mają sensu, jeśli starsi męzczyźni tworzą udane związki z młodszymi kobietami to dlaczego nie może byc odwrotnie, wazni są ludzie a nie streotypy, ONi też się starzeja :)
Wysoki 05/05/2014, 8:29
Osobiście sądzę, że dojrzałe kobiety nie mają się czego wstydzić w relacjach z młodymi mężczyznami. Niestety z powodu braku doświadczenia w tej dziedzinie nie wiele mam tutaj do powiedzenia. Wydaje mi się jednak, że gdy młodego faceta po prostu fascynują starsze(bez żadnego zagłębiania się w przyczyny) to jest on w stanie dać kobiecie to, na co ta zasługuje. Urocze spotkanie, podczas którego oboje czegoś doświadczą i odświeżą relacje strefy romantyczno - erotycznej. Nie jest tak?
blondyn89r 03/06/2013, 11:36
Witam Panie, jestem wysokim ok. 186cm, szczuplym ok. 67kg blondynem. Chetnie poznam Prawdziwa Kobiete, a nie sikse.
Ania 30/05/2013, 18:12
Dojrzała kobieta plus dojrzały męzczyzna (bez względu na wiek) to niebo. Miłość jest najważniejsza.
ja 08/05/2013, 10:25
wszystko ma sens jesli kazda ze stron ma w tym jakas korzysc
Justa 07/05/2013, 15:36
Ryzyko porazki w zwiazku zawsze istnieje,co widac po ilosci rozwodow - niezaleznie od tego,jak ksztaltuje sie w nim roznica wieku. To,ze komus trudno zrozumniec czyjac innosc,nie powinno przekladasc sie na jej krytykowanie czy potepianie.Bo przeciez w sumie najwaznijsze jest,zeby byc w zwiazku szczesliwym.Azeby to osiagnac trzeba sie odpowiednio dobrac,aby zaspokajac swoje wzajemne potrzeby ( chocby sadysta z masochista ). Osobiscie preferuje klasyczny uklad ,lub niewielkie " starszenstwo " kobiety , ale nie przeszkadza mi ze np. syn kolezanki od 10 lat jest mezem kobiety o 25 lat od niego starszej - dziwi mnie to,owszem i nie usiluje tego zrozumiec - ale szanuje i akceptuje jego wybor. Wiele rzeczy byloby prostszych,gdyby ludzie potrafili zdobyc sie po prostu na tolerancje.Niestety - dominuje slepe krytykanctwo,ktore utwierdza we wlasnej wartosci ,kosztem zdeptania " innych " Wlasnie na zdolnosci tolerowania innosci polega prawdziwa dojrzalosc.
re6eli0 06/05/2013, 8:24
chcem takiego :)