Szansa 50 plus

Zdjęcie jako ratunek dla naszych uczuć

Ostatnio dochodzę do pewnych przemyśleć z dużym opóźnieniem, ale czy to źle?
Tak właśnie jest w tym wypadku. Dziś zadumałam się nad … ślubami. Tzw. „sezon ślubny” już się kończy, jednak zaczęłam przeglądać zdjęcia ślubne moich koleżanek i kolegów z czasów dawnych, które umieścili na popularnym portalu społecznościowym. Klikam dalej i dalej. Setki zdjęć ślubnych, tych tradycyjnych i wydziwiatych. Pozowanych i robionych z „zaskoczenia”. Pomyślicie sobie jakie to ma znaczenie? Do jakiej refleksji mogą doprowadzić takie zdjęcia? Wielu. Od zazdrości do zachwytu.

Nie chcę skupiać się na zdjęciach moich znajomych. Pragnę skupić się na Waszych zdjęciach ślubnych, oczywiście o ile macie je już za sobą. Tak naprawdę to chciałabym, abyście Wy wrócili do tych zdjęć i wspomnień. Nawet jeśli minęło 50. lat od tych ważnych wydarzeń w życiu. Chociaż „to były inne czasy”, może mniej kolorowe, nie dające takich „możliwości” jak te dzisiejsze (kwestia sporna). Jednak są pewne rzeczy, które się nie zmieniają, które przetrwały jako tradycja. Biała suknia, bukiet kwiatów, elegancki garnitur, ale także dbanie o to, aby noc przed ślubem przyszła para młoda spędziła osobno, buty na parapecie, aby wkradło się tam szczęście.

Tradycja i zabobony, jednak kto chce ryzykować swoje szczęście? Lepiej dać te buty na parapet jak mówi babcia. Lepiej wrzucić kilka groszy do kieszeni pana młodego, aby zapewnił dobrobyt w domu. Nie można zapomnieć oczywiście o czymś nowym, starym, pożyczonym oraz niebieskim. Każdy o tym wie i póki co nie spotkałam się z osobą, która nie dostosowała się do tego. Pewnie jest jeszcze wiele różnych takich „pierdół”, które mają nam ułatwić start w nowy etap życia.

Oczywiście zeszłam z tematu. Miało być o zdjęciach. Kiedy zamykam oczy i myślę sobie o zdjęciach ślubnych, to zaraz przypomina mi się zdjęcie moich dziadków. Odkąd pamiętam wisi w jednym miejscu, koło drzwi w pokoju babci i dziadka. Oboje piękni, młodzi i zachwycający. Babcia w białej sukni, z bukietem kwiatów w rękach, idealnie ułożona fryzura. Dziadek w czarnym garniturze, czarna mucha zdobi jego szyję – tak mi się wydaje. Zdjęcie to wygląda jak obrazek, taki troszkę z bazarku. Jednak urokliwy. Zrobiło się ckliwie, ale takie fotografie nie mogą być inne! Mają nas wzruszać i wywoływać uśmiech na twarzy, w tym samym czasie! Aktualnie zdjęcia ślubne są tak różne, że zaczynam się zastanawiać czy one faktycznie okazują miłość świeżo upieczonych małżonków. Oczywiście są one piękne i zabierające dech w piersiach, jednak bardziej zadziwiają mnie pomysły na sesje niż para młoda. Nie, nie chodzi mi o to, aby wrócić do zdjęć sprzed 40-50. lat. Jednak na tamtych zdjęciach widać miłość, nawet jeśli została ona przerwana utrata bliskiej osoby.

Czasami zastanawiam się czy nie powinnam urodzić się kilkadziesiąt lat wstecz.

Moje patrzenie na świat czasami nie pokazuje moich dwudziestu-paru lat. Ale czy to źle, że chcę wszędzie widzieć piękno?

Znów odeszłam od tematu, ale wrócę do niego kiedyś. Teraz porozmawiajmy o Waszych fotografiach ślubnych. Tak właściwie to mam ochotę przepytać Was z nich... Kiedy ostatni raz spojrzeliście na nie? Jeśli wiszą w jakimś rzucającym się miejscu w pokoju, to zapewne zerkacie ciągle. Jednak przypatrzcie się nim, poświęćcie mu chwilkę. Jeżeli macie możliwość, to zróbcie to razem. Jeśli nie, to nie martwcie się, bo osoba ze zdjęcia mimo że nie ma jej obok, to zerka i cieszy się razem z Tobą.

Czasami warto zatrzymać się na chwilkę. Wzruszyć się. I wrócić do codzienności. To nic nie
kosztuje, a może nas uratować od utraty serca.

Anna Olkowska

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.