Krzeszów. Moje parafialne wycieczki cz.2
Pewnego majowego dnia, rankiem, grupa seniorów wrocławskiej parafii św. Trójcy znów jechała zwiedzać Dolny Śląsk. Tym razem celem był Krzeszów. Autokar ruszył i po odśpiewaniu "Kiedy ranne wstają zorze" zajęliśmy się podziwianiem krajobrazu.
Krzeszów słynie przede wszystkim z monumentalnego opactwa cystersów, nazywanego Europejską Perłą Baroku. Jest ono jednym z najstarszych i najbardziej znaczących klasztorów na Śląsku, XIII-wieczną fundacją książąt piastowskich świdnicko-jaworskich. Skład tego wpisanego na listę pomników historii kompleksu w obecnych czasach tworzy : kościół klasztorny, a właściwie bazylika Wniebowzięcia NMP, unikatowy kościół św. Józefa z oszałamiającymi freskami Michała Willmanna, oraz Mauzoleum Piastów Świdnickich. W klasztorze znajduje się słynna, XIII-wieczna ikona Matki Bożej Łaskawej – najstarszy obraz maryjny w Polsce.
Po przyjeździe na miejsce, wchodząc na teren opactwa od razu zwróciłam uwagę na przepiękne, 71-metrowe wieże świątyni Wniebowzięcia NMP. Fasadę powstałego w latach 1728 - 35 budynku zdobią nienaturalnej wielkości figury i grupy rzeźb. Przewodnikiem naszym był starszy dowcipny pan, który nie szczędził nam ciekawostek dotyczących twórcy fresków jak i życia cystersów. Najpierw zwrócił naszą uwagę na kompozycję fasady, która poprzez gzymsy i cokoły dzieli ją na trzy poziomy. Pierwszy (najniższy) jest poświęcony ludziom i ich ziemskim sprawom. Centralną część drugiego stanowi postać Marii na kuli oplecionej przez węża. Najwyżej króluje grupa Trójcy Świętej, dzieło Ferdinanda Maximiliana Brokoffa, wybitnego czeskiego rzeźbiarza barokowego. Pomimo, że prawie wszyscy znali opactwo, to za każdym razem, także i teraz, piękno wnętrza świątyni zatyka dech w piersiach. Nie ma sobie równych nigdzie na Dolnym Śląsku. Sklepienia wypełniają ogromne malowidła ze scenami biblijnymi, maryjnymi, historycznymi i wizerunkami cysterskich świętych. Tak bogaty wystrój miał służyć prawdzie o zbawieniu człowieka i powtórnym przyjściu Chrystusa. We wspaniałym ołtarzu możemy podziwiać wielki obraz Piotra Brandla Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Umieszczono w nim również cudowny obraz Matki Boskiej Łaskawej. W 1997 r. w trakcie swojego pobytu w Legnicy Papież Jan Paweł II dokonał uroczystej koronacji ikony Matki Bożej Łaskawej, nakładając na obraz papieskie korony. Według tutejszej legendy autorem wizerunku Matki Boskiej był pustelnik Krzesz, zamieszkujący w XIII wieku w nadgranicznej puszczy. Namalowanie dzieła podobno zleciły mu anioły. Natomiast prawdziwa jest jego późniejsza historia. Obraz uznawano za zaginiony w czasie krwawych wojen husyckich, a tymczasem przeleżał ukryty 200 lat pod posadzką zakrystii. Został odnaleziony w czasie remontu pomieszczenia w 1622 roku.
Następnie zwiedzamy wczesnobarokową świątynię, która wznosi się w północnej części krzeszowskiego zespołu. Jej fasada jest dużo, dużo skromniejsza od poprzedniej świątyni, ale za to starsza od kościoła klasztornego. Przez pewien czas także i tutaj były dwie wieże, lecz zawaliły się w 1693 roku. We wnętrzu możemy podziwiać odnowione, przepięknie freski Michała Willmanna. Są one prawdziwym popisem kunsztu malarza. Dzieła były tworzone od 1692 do 1695 roku na zamówienie opata Rosy i zarządzanego przez niego Bractwa św. Józefa, wypełniając całe wnętrze świątyni. Przedstawiają sceny związane z jej patronem. Jest to jedyny tak wielki cykl XVII-wiecznych malowideł na całym Śląsku. Michał Willmann nazywany jest śląskim Rembrandtem. Zasłynął jako najwybitniejszy artysta cystersów. Dowiedzieliśmy się też, że Willmann miał poczucie humoru chętnie umieszczał na freskach, w tle, swoją podobiznę, a żartem było namalowanie sceny z życia Świętej Rodziny, gdzie Maryja zamiast tradycyjnego bliskowschodniego welonu nosi elegancki, szerokorondowy kapelusz w stylu siedmnastowiecznej barokowej mody europejskiej. Przypomniałam sobie wielką wystawę obrazów M. Willmanna w Muzeum Czterech Kopuł we Wrocławiu. Trudno ją zapomnieć.
Ostatnim zabytkiem do jakiego poprowadził nas przewodnik, jest Mauzoleum Piastów Świdnickich. Przylega ono do głównej świątyni opactwa. Pełne jest marmurów, rzeźb oraz pięknych, barwnych fresków. Wchodzimy do niego wejściem bocznym, od strony cmentarza. Barokowa budowla powstała razem z kościołem klasztornym. W 1738 roku złożono w miedzianej trumnie szczątki wcześniej pochowanych w krypcie Piastów. Średniowieczne płyty nagrobne Bolka I i Bolka II wmurowano w barokowe pomniki przy zachodniej ścianie mauzoleum. Tutaj zakończyliśmy nasze zwiedzanie. Jeszcze wiele mogłabym pisać o tym co widziałam, ale ograniczam się do niezbędnego minimum, aby nie zanudzić Czytelników. Krzeszów jest, w mojej opinii, punktem obowiązkowym wizyty na Dolnym Śląsku.
Następny punkt programu to Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze. Zostało nam trochę czasu przed tą atrakcją, więc pokrzepiliśmy się kawą w uroczej kawiarni "Pomarańczowa". Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze to wyjątkowe miejsce, które łączy pasję do tradycyjnego rzemiosła z nowoczesnym podejściem do sztuki. Placówka powstała z inicjatywy osób, które pragnęły ocalić od zapomnienia tradycje tkackie regionu. Muzeum mieści się w historycznym budynku, który niegdyś pełnił funkcję fabryki tkanin. Znajdują się tam liczne eksponaty związane z dawnymi technikami tkania: oryginalne, zabytkowe krosna, narzędzia tkackie, a także materiały, które były wykorzystywane w produkcji tkanin. Obecnie muzeum organizuje regularne wystawy czasowe, które ukazują współczesne podejście do tkania, łącząc tradycyjne techniki z nowatorskimi rozwiązaniami artystycznymi. My mogliśmy oglądać dwie czasowe wystawy. Jedna to zegary i zegarki pochodzące z prywatnej kolekcji, a druga to dzieła hafciarskie - pozostałość po konkursie na najpiękniejsze hafty. Przyjemnie było patrzeć na dzieło ludzkich rąk; zachwycające serwety, bieżniki, kołnierzyki, a nawet sukienki. Także zegary tykały, dzwoniły, grały kuranty, no, słowem cudo.
Powrót był radosny, a autokar rozbrzmiewał pieśniami maryjnymi, wszak maj to miesiąc Maryi Panny. Cdn.
Ewa Semków
Zdjęcie z Wikpedii zostało wykonane przez użytkownika Paweł "pbm" Szubert i jest udostępniane na licencji CC-BY-SA-3.0.
Warto przeczytać inny esej Autorki
https://www.kobieta50plus.pl/pl/weranda-literacka/kamieniec-zabkowicki-moje-parafialne-wycieczki-cz1















Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.