Weranda literacka

Świecie nasz, świecie nasz.…

Świecie nasz, świecie nasz,

Chcę być z Tobą w zmowie,

Z blaskiem twym, siłą twą,

Co mi dasz – odpowiedz!

 
  

Żyję sobie spokojnie, myśląc jaka starość jest piękna, ile daje wolności. Przepełnia mnie wielka radość istnienia, po tysiąckroć zwielokrotniony smak życia. 

Ale łatwo nie jest..."A tu pospolitość skrzeczy, a tu pospolitość tłoczy, włazi w usta, w uszy, oczy; duch się w każdym poniewiera..." chciałoby się powtórzyć za Wyspiańskim. Można to odnieść też do postaci  restauracyjnej kelnerki, świecącej przy stoliku gołymi udami spod krótkich spodni, zdziwionej moją prośbą, aby nas jednak obsłużyła do końca i pokroiła pizzę, otworzyła puszkę z napojem i wlała go do szklanki.

Współcześnie mamy chyba też inną wrażliwość estetyczną. Od wiosny do jesienni wszędobylskie krótkie spodnie, bylejakość ubioru, szczególnie widzi się to w przybytkach kultury: filharmoniach, teatrach itp. Nie bez powodu "La Scala" w Mediolanie ogłosiła regulamin dotyczący stroju,  w jakim  można wejść do tego przybytku. Widzowie w koszulkach bez rękawów lub krótkich spodenkach nie będą wpuszczani do teatru, a bilety nie podlegają zwrotowi. Dress code powraca do La Scali . Władze instytucji podkreślają, że chodzi po prostu o strój stosowny do okazji. Moja koleżanka twierdzi, że w krótkich spodniach nie powinno się chodzić w mieście. Gdy to usłyszała młodzież z jej rodziny prawie "zabili ją śmiechem".  

Na tym tle widać wyniki pracy, w którą angażowali się postępowcy. Przez dziesięciolecia  angażowali się w coś, co można określić  jako celową kampanię estetycznego wandalizmu. Systematycznie promowali brzydotę, dysfunkcję i przeciętność nie jako przykre realia, z którymi należy się empatycznie zmierzyć, lecz jako pozytywne cnoty, które należy celebrować.  To wrogość wobec samego piękna. Widać to w reklamach, w których realizm szokuje. Ostatnio widziałam w telewizji reklamę podpasek, w której o chłonności podpaski świadczyła plama krwi.  Moje oburzenie ostudziła koleżanka  mówiąc, że przecież ta krew to takie prawdziwe i naturalne. Nic tylko czekać, aż pampersy będą reklamować z (przepraszam) kupą w środku. Sens tej reklamy wyjaśniła mi pani bibliotekarka, z którą rozmawiałam na ten temat,  tłumacząc, że gdy w reklamie podpaski polewane były błękitną wodą to chłopcy myśleli, że krew dziewczynek jest koloru błękitnego. Pozostawię to bez komentarza. Zastanawiające, że moja koleżanka, zwolenniczka wszelkich przemian, zachwycona współczesnym światem i jego trendami, widząc obsługującą nas kelnerkę z zaawansowanym bielactwem na przedramionach i nogach była zniesmaczona. Dlaczego? Bo to nieestetyczne i kelnerka podając jedzenie do stolików powinna  pomimo upału nosić długie rękawy. Współczesna hipokryzja? 

 

Popatrzmy na współczesne, progresywne preferencje estetyczne: celebrację chorobliwej otyłości jako „dobrobytu ciała”, promocję celowo odrażającej architektury jako „nowoczesnej”, przedkładanie niezrozumiałego żargonu akademickiego nad jasną komunikację. Przez lata starannie skonstruowano gmach estetycznego egalitaryzmu. A przecież istnieją osoby o niezwykłej urodzie czy niezwykłych talentach, i już to samo sugeruje, że niektórzy są po prostu lepsi od innych. Tak rozpada się cały postępowy projekt wymuszonej równości. Żyjemy w warunkach, które można określić jedynie jako tyranię trywialności. Reżim, w którym najbardziej nieistotne kulturowe efemerydy cieszą się obsesyjną uwagą jaką poprzednie pokolenia poświęcały kwestiom najistotniejszym. Profesorowie uniwersyteccy, którzy powinni chronić i przekazywać nagromadzoną mądrość ludzkiej cywilizacji, zamiast tego tworzą rozbudowane teorie do analizy reklam korporacyjnych. Dziennikarze, którzy powinni badać faktyczną korupcję i nadużycia władzy, zamiast tego poświęcają swoje zasoby śledcze na kulturowe rozważania o dekolcie modelki. 

 

To może być przyczyną końca cywilizacji. Nie podbój przez obce armie czy załamanie gospodarcze, ale dobrowolne porzucenie zdolności do poważnego myślenia na rzecz niekończących się sporów o nic. Stworzyliśmy kulturę, która potrafi zmobilizować całą energię analityczną do debaty, czy reklama odzieży z nadrukiem stanowi propagandę nazistowską, jednocześnie pozostając całkowicie niezdolną do rozwiązania autentycznych kryzysów, które zagrażają naszemu przetrwaniu jako spójnego społeczeństwa. Stworzyliśmy klasę zawodową, która porzuciła wszelkie istotne obowiązki na rzecz uczestnictwa w niekończącym się, lukratywnym karnawale komentarzy kulturowych. Dramat nie polega na tym, że mamy głupców, którzy mówią głupoty – takie rzeczy zdarzają się w każdym społeczeństwie. Dramatyczne jest to, że stworzyliśmy struktury instytucjonalne, które nagradzają i wzmacniają tę głupotę, które przekształcają intelektualną przeciętność w autorytet kulturowy, które mylą ilość komentarzy z głębią spostrzeżeń. Stajemy się tym, czego każde poprzednie pokolenie obawiało się, aby nie dotknęło ich potomków: ludźmi tak dogłębnie zagospodarowanymi przez interesy komercyjne, że mylimy manipulację z wyzwoleniem,  naszą degradację  z wyrafinowaniem.

 

Świecie nasz - daj nam,

Daj nam wreszcie zgodę,

Spokój daj - zgubę weź,

Zabierz ją, odprowadź.

Świecie nasz -

Daj nam wiele jasnych dni !

Świecie nasz -

Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie!

Świecie nasz -

Daj ugasić ogień zły!

Świecie nasz -

Daj nam radość, której tak szukamy!

 

Ewa Semków

Piosenka "Świecie nasz" z repertuaru Marka Grechuty i zespołu "Anawa"

 

Warto przeczytać inny esej Autorki  

https://www.kobieta50plus.pl/pl/weranda-literacka/mala-uliczka-na-biskupinie

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Kasia 27/08/2025, 11:12

    Fajne!

  • Kasia 27/08/2025, 0:31

    Fajne!